Jan Kunze: „W życiu muzyka uwielbiam to, że mam możliwość przekazywać ludziom swoją energię, swoje przesłanie i swoje teksty”

foto: Lydie Vyčítalová

foto: Lydie Vyčítalová

Obok Kaya Buriánka, oraz Michala Motyčky jest w Czechach jeszcze jeden artysta, którego niesamowicie cenię, postrzegam jako ogromny talent oraz intrygującą osobowość. Mowa o wokaliście progresywnej grupy KOFE-IN (o której niedawno pisaliśmy na naszej stronie) – Janie Kunze .

Kilka tygodni temu będąc w Pradze udało mi się spotkać z Janem i w bardzo przyjemnej atmosferze porozmawiać zarówno o KOFE-INie jak i o pozostałych, projektach w które jest zaangażowany. Efekty tej rozmowy możecie przeczytać poniżej.

A.n.č.: Na początek klasyczne pytanie dotyczące zespołu. Kiedy i w jakich okolicznościach powstała grupa KOFE-IN?

Jan Kunze: Grupa KOFE-IN powstała w 2006 roku w mieście Opava, położonym przy granicy z Polską. Wcześniej grałem w innym zespole, ale ten się rozpadł. Miałem również trochę niszowy Hičhaikum projekt, o którym opowiem jeszcze później. Od dawna moim celem było natomiast założenie zespołu, który byłby znany w całych Czechach, nagrywał dobre teledyski, jeździł na wielkie tourne i był po prostu popularny.

Także wspólnie z bratem, (który gra w KOFE-IN na gitarze) rozpoczęliśmy poszukiwania członków zespołu. Na początku roku 2006 mieliśmy już pełny skład i rozpoczęliśmy pierwsze próby.

A: Skąd pomysł na tak interesującą i zarazem intrygującą nazwę zespołu? (KOFE-IN) Co właściwie oznacza ten myślnik? Czy taka nazwa ma odróżniać was od innych czeskich zespołów, które mają zazwyczaj zwyczajne nazwy?

J: Jest dokładnie tak, jak mówisz 🙂 .  Właściwie od początku szukaliśmy słowa które przykuje uwagę i będzie brzmiało oryginalnie. Większość nazw, tytułów piosenek, płyt itd. wymyślam ja. Jestem w tej materii bardzo wymagający dlatego chłopcy zazwyczaj się o tego nie mieszają. Ostatecznie więc i w tym przypadku wygrała moja propozycja tzn. KOFE-IN i żeby się ową nazwę lepiej wyszukiwało dodaliśmy tam ten myślnik. Hmm chociaż dzisiaj często się zastanawiamy czy właściwie miał tam w ogóle być…  W każdym razie po czesku czyta się to normalnie  Kofein. Od samego początku ta nazwa miała informować, że nasz projekt jest bardzo energetyczny a nawet i tu zaryzykuję stwierdzenie, trochę dziki 🙂 .

A: Skoro rozmawiamy o początkach grupy KOFE-IN, to chciałabym się dowiedzieć jakie mieliście jako zespół cele, co właściwie chcieliście osiągnąć?

J: Jak wspominałem głównym celem było stworzenie zespołu, który nie będzie już tylko regionalną grupą. Chcieliśmy być znani w całych Czechach, tworzyć dobre piosenki, występować w telewizji, nagrywać ciekawe teledyski. Zależało nam też żeby nasze utwory pojawiały się w listach przebojów, aby pisano o nas artykuły , żebyśmy jeździli w wielkie trasy koncertowe z innymi zespołami. Chcieliśmy po prostu osiągnąć sukces w szerokim tego słowa znaczeniu. Kolejnym celem były występy na tych największych czeskich festiwalach jak np: Trutnov czy Rock for People.  To wszystko przez kilka lat naszej egzystencji udało nam się zrealizować.  Aktualnie natomiast chcemy przede wszystkim wydawać wysokiej jakości płyty i pracować nad kolejnymi ciekawymi projektami.

A: Zdradź, co jest najfajniejsze w życiu muzyka, co sprawia Ci największą frajdę? Czy takie życie nie jest czasami uciążliwe?

J: To jest bardzo dobre pytanie, ponieważ większość ludzi myśli, że życie muzyka to tylko zabawa, dziewczyny, darmowy alkohol itd…

W rzeczywistości natomiast wygląda to trochę inaczej. Spędzasz wiele czasu w aucie, w zasadzie cały czas gdzieś jedziesz…

Często czujesz się zmęczony, wyobraź sobie, że jedziesz tour składający się z 35 koncertów po piętnastym uświadamiasz sobie, że masz już dość a przed tobą jeszcze druga połowa.

Dodatkowo monotonia zawsze ten sam scenariusz, wsiadasz do samochodu, długa droga, potem koncert, hotel… Dzień kończy się na tym, że siedzisz gapiąc się w okno na obce miasto.

Z drugiej strony, uwielbiam w tym życiu to, że mam możliwość przekazywać ludziom swoją energię, swoje przesłanie, swoje teksty i to, że mam możliwość spotykać się z innymi twórcami, których bardzo szanuję.

Często udaje mi się nawiązać współpracę z dalszymi kreatywnymi ludźmi. Następnie wspólnie pracujemy nad kolejnymi ciekawymi projektami. To zdecydowanie jest w tym wszystkim najfajniejsze.

A: Wspominałeś o tym przesłaniu, które chcecie przekazywać ludziom. Możesz powiedzieć o tym coś więcej? Co konkretnie pragniecie przekazać swoim fanom?

J: Prawda jest taka, że jako osoba tworząca kilka muzycznych projektów trochę to rozgraniczam. KOFE-IN to wciąż taka typowa rock’n’rollowa, ekspresyjna grupa, która ma typowy na dzisiejsze czasy przekaz. Chociaż na naszej ostatniej płycie nie bałem się poruszyć kilku filozoficznych tematów np. w utworze „Věčnost je nic”, który postrzegam jako bardzo intymny.

Głębsze przekazy natomiast można odnaleźć w projekcie Hičhaikum jak również w mojej poezji oraz w moich książkach.

A: Kolejne pytanie dotyczy bezpośrednio Ciebie, jestem ciekawa jak to było u Ciebie w dzieciństwie z zamiłowaniem do muzyki. Na jakiej muzyce wyrosłeś i jakich grup słuchałeś?

J: Moi rodzice wyrastali w latach 60-tych także od kiedy pamiętam w domu można było usłyszeć: The Doors, Led Zeppelin czy Rolling Stones…

Następnie zacząłem słuchać The Dead Weather, The Kills, i innych zespołów reprezentujących scenę alternatywną.

Prawdę mówiąc nie bronię się przed żadną muzyką, ponieważ w każdym stylu można znaleźć coś dla siebie.  Jak zapewne wiesz jestem dramaturgiem dlatego staram się nie dzielić sztuki na style. Oceniam wszystko pod względem jakości. W muzyce może być dobry pop i zły pop, dobry metal, zły metal, dobry rock zły rock…

Zazwyczaj jednak moją uwagę przykuwają lekko psychodeliczne zespoły posiadające charakterystyczny przekaz jak np.: The Doors, Iggy Pop, Velvet Undegrand aż po Jacka White a z czeskiej sceny Sunshine.

A:  A kim chciałeś być jako dziecko? Czy od początku ciągnęło Cię w stronę muzyki? Wiedziałeś, że z muzyką właśnie będzie związana twoja przyszłość?

J: Jeśli dobrze pamiętam po raz pierwszy zdradziłem, że chcę być pisarzem lekarce podczas jednej z wizyt kontrolnych. Miałem wtedy sześć lat. Do dzisiaj się dziwię, że będąc małym dzieckiem przejawiałem tego typu aspiracje.

Jeśli chodzi o moje muzyczne początki hmm… Od bardzo dawna grałem w wielu zespołach. Wyglądało to tak, że zagraliśmy dwa koncerty, grupa się rozpadła także zakładałem kolejną i tak kilkukrotnie. Zawsze jednak granie sprawiało mi  ogromną frajdę i czułem, że z tym właśnie chcę związać swoją przyszłość. Z czasem kiedy okazało się, że na nasze koncerty przychodzi coraz więcej ludzi i, że świetnie się bawią dokładałem wszelkich starań aby stać się jeszcze lepszym i bardziej profesjonalnym.

A: W grupie KOFE-IN grają dwaj bracia. Jak wyglądają wasze relacje i czy taka współpraca jest trudna? A jaka atmosfera panuje pomiędzy pozostałymi członkami zespołu?

J: Hmm z bratem współpraca jest niekiedy naprawdę ciężka.

Bardzo się od siebie różnimy. Mamy zupełnie inny sposób postrzegania świata dlatego czasem dochodzi między nami do kłótni.

Jeśli chodzi o pozostałych chłopaków to nasze relacje są dobre, przede wszystkim dlatego, że nie widzimy się już tak często. Na próbach spotykamy się tylko wtedy kiedy przygotowujemy się do większej trasy koncertowej. Widzimy się oczywiście również na koncertach.  W ostatnich latach, w zespole doszło do kilku zmian personalnych co również wpłynęło na to, że nie mamy jeszcze do czynienia za zmęczeniem czy wzajemnym znudzeniem.

A: Skoro już o chłopakach mowa, możesz zdradzić jacy są prywatnie członkowie grupy KOFE-IN? Powiedz kilka słów o każdym z nich…

J: Chyba tak 🙂 .

Pavel, perkusista to taka niesamowicie energetyczna maszyna. Do niedawna trenował sporty walki także ma typową bojową mentalność. Jest również bardzo ważną postacią w zespole ponieważ to właśnie perkusista odpowiada za nadanie właściwego rytmu oraz puszczanie sampli. Jeśli on się pomyli, wszystko legnie w gruzach.

Kodan, basista jest bardzo kreatywnym i inteligentnym człowiekiem. Pisze muzykę, zajmuje się również tworzeniem grafiki. Logo, bannery, plakaty, okładki płyt wszystkim zajmuje się on.  Jego pojawienie się w zespole wniosło do grupy bardzo wiele. To on poznał nas z naszą aktualną managerką…

Warto dodać, że obaj, wcześniej grali w popularnej crosoverowej kapeli Cocotte Minute. Są to zatem muzycy, którzy mają ogromne doświadczenie i obycie sceniczne.

Brat Petr to pracoholik. Angażuje się w większość prac związanych z zespołem.  Zajmuje się pisaniem muzyki, pilnuje terminów, dba o to by wszystko funkcjonowało jak należy, pilnuje. Niekiedy jest trochę irytujący ale zdecydowanie nic nie jest w stanie umknąć jego uwadze, co bardzo cenimy.

Laco, drugi gitarzysta to taki nasz beniaminek. Publiczność bardzo go lubi, ponieważ jest typem showmana. Prywatnie wielki fan big beatu. W grę w zespole wkłada całe serce.

A: Chłopców dzięki twojemu opisowi już trochę poznałam, a jaki jest właściwie Jan Kunze. Możesz, krótko scharakteryzować sam siebie?

J: Hmm bardzo ciężko jest charakteryzować samego siebie czy też określać siebie jako kogoś oryginalnego różniącego się od innych. Mam świadomość, że piszę w  inny sposób niż pozostali czescy artyści. Ludzie w większości odbierają moje teksty bardzo pozytywnie, co niesamowicie mnie cieszy. Poza tym, mam dość charakterystyczny przekaz sceniczny. Jak zapewne widziałaś jestem dość dziki, zachowuję się w bardzo specyficzny sposób. Czasami ludzie pytają mnie czy podczas koncertów nie jestem pijany albo nie działam pod wpływem jakichś środków wspomagających – otóż nie… Ja po prostu na scenie zawsze taki jestem.

Patrząc na to wszystko co robię w swoim życiu mogę śmiało powiedzieć, że jestem z natury kreatywną osobą. Ja po prostu potrzebuję tworzyć i nie ma to żadnego znaczenia czy piszę teksty piosenek, wiersze, czy organizuję wystawę. Taki kierunek w swoim życiu obrałem i od wielu lat właśnie nim podążam. Niestety nie należę do ludzi zorganizowanych wręcz przeciwnie jestem roztrzepany i chaotyczny. Często zakręcony do granic możliwości ale kreatywni ludzie chyba zazwyczaj tak mająJ.  Jestem po prostu bardzo kreatywnym artystą.

A: Który z dotychczasowych sukcesów odniesionych przez KOFE-IN ma dla Ciebie największe znaczenie i dlaczego i co chcielibyście jeszcze osiągnąć?

J: Osobiście zawsze największą frajdę sprawia mi zagranie dobrego koncertu, na który przyszło wiele osób. Lubię tą atmosferę kiedy ludzie są zadowoleni, klaszczą, tańczą po prostu świetnie się bawią. Oczywiście ogromne znaczenia mają dla nas również nagrody, które przez te kilka lat otrzymaliśmy. W swoim dorobku mamy np. nagrody: Žebřík, czy wysokie lokaty w konkursie Český YouTube Fest.

Kilka lat temu, kiedy w telewizji emitowano listy przebojów, przez wiele tygodni nasze teledyski utrzymywały się w czołówce. Warto wspomnieć np. o pierwszym, oficjalnym teledysku do piosenki „Sebe mi dej”, który przez ponad siedem tygodni zajmował pierwszą pozycję na liście przebojów w programie „Pětka v Pomeranči”. Uważam to za spory sukces. Dzisiaj niestety w czeskiej telewizji praktycznie nie ma już żadnych list przebojów ale nadal otrzymujemy zaproszenia do udziału w wielu programach muzycznych np.  „Tečka páteční noci”. Dodam, że jako sukces postrzegam również fakt iż mamy możliwość regularnie grać na największych czeskich festiwalach. Nie wszystkie czeskie grupy mają taką możliwość.

Wszystko co wymieniłem to bardzo przyjemne aspekty… ale nadal twierdzę, że to publiczność jest najważniejsza.

To niesamowita satysfakcja, gdy po koncercie podchodzą do mnie ludzie i mówią, że nasza muzyka im się podoba, że coś dla nich znaczy.

A: Jak powstają wasze piosenki? Macie jakiś specjalny proces twórczy?

J: Nie mamy żadnego planu, który realizujemy podczas tworzenia utworów. Nigdy nie wygląda to tak, że mamy gotowy tekst a później pracujemy nad muzyką albo na odwrót. W zasadzie za każdym razem tworzymy w zupełnie inny sposób. Autorem większości tekstów jestem ja czasami coś od siebie dorzuci brat.

Zazwyczaj na każdej płycie znajduje się jeden tekst napisany przez niego. Zdarza się, że niekiedy wykorzystujemy teksty znanych, czeskich pisarzy, jednak 90 % tekstów to moje dzieło. Jeśli chodzi o muzykę największy wkład ma w tym przypadku zdecydowanie brat, następnie basista Kodan no i ja.

A: Czy podczas tworzenia masz jakieś przeczucia co do danego utworu? Potrafisz przewidzieć czy dana piosenka osiągnie sukces?

J: Mam przeczucia odnośnie tego czy będzie to dobra piosenka. Czy stanie się ona przebojem? hmm tego niestety nie jestem wstanie przewidzieć. W dzisiejszych czasach hity tworzą media, szczególnie radia. Oczywiście, mam świadomość, że w naszym repertuarze posiadamy wiele potencjalnych hitów. Weźmy np. nasz ostatni album na którym znajduje się kilka dobrze rokujących utworów.

Z drugiej strony ty jako osoba, która interesuje się czeską muzyką zapewne doskonale wiesz jak aktualnie wygląda czeski rynek muzyczny. Niestety media nie są zbyt przychylne muzyce alternatywnej. Stacje radiowe od wielu lat wolą puszczać Vondráčkovou , Chinasky czy Tomáša Klusa.

W Czechach powstaje naprawdę wiele świetnych zespołów grających muzykę indie rock ale jak wspominałem nie ma szans, że usłyszysz je w radio. Tak jest niestety np. z grupą Sunshine, The Prostitutes czy Nicelandem.

Najgorsze jest jednak to, że muzyk ma świadomość, że napisał dobry utwór z wartościowym tekstem, ale niestety nie ma pewności, że media się nim zainteresują.

A:  Który utwór z waszego repertuaru darzysz największą sympatią i dlaczego?

J: Hmm bardzo ciężko wybrać jeden utwór…  Aktualnie mam w głowie piosenki pochodzące z naszej nowej płyty.  Bardzo lubię np. : „Noc bude dlouhá ”, czy „Až přijde čas.”. Najwięcej ludzi zna natomiast „Kladu tě na vodu”, czyli jeden z nielicznych spokojnych utworów z naszego repertuaru. KOFE-IN cechuje niesamowita energia dlatego też ten utwór jest swoistym wyjątkiem.

A: Czy zespół KOFE-IN ma w swoim dorobku jakiś utwór nagrany w języku angielskim? Dlaczego podjęliście decyzję o śpiewaniu wyłącznie po czesku? Nie uważasz, że śpiewając w języku angielskim zespół miałaby większą szansę odnieść sukces zagranicą?

J: Nie wierzę, że jakiejkolwiek czeskiej czy też np. polskiej grupie uda się osiągnąć sukces zagranicą. Może z wyjątkiem metalowych zespołów ale to jest zupełnie inna sprawa.  Uważam tak ponieważ zagranicą mają wielu własnych artystów i nie potrzebują nikogo obcego.  Zazwyczaj jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć w jakimś kraju musisz tam mieszkać, żyć, znać właściwych ludzi. Niestety nie działa to w ten sposób, że wyślesz komuś swoje piosenki i ktoś się do ciebie odezwie.

Śpiewam po czesku, dlatego, że jestem Czechem i zależy mi na tym, żeby te teksty trafiały do ludzi i były dla nich zrozumiałe.  Osobiście uważam, że w przypadku grup, które decydują się śpiewać po angielsku ten śpiew jest jakby dodatkowym instrumentem, że nie jest dla publiczności czymś jasnym czymś z czym się utożsamiają. Być może brzmi to bardziej światowo aczkolwiek historia zawarta w tekście jest dużo mniej przejrzysta.

A: Która z trzech dotychczas wydanych płyt ma dla Ciebie największe znaczenie? Gdybyś miał je porównać, co je różni?

J: Aktualnie największe znaczenie ma dla mnie ostatnia płyta „Dobré nebe”. Różnica między trzema wydanymi płytami jest dość spory. Debiutancka płyta „Osobní vesmír”, która potwierdza, że w tym okresie szukaliśmy tego właściwego dla nas stylu. Druga płyta „Libertin”, która dzięki piosenkom takim jak np. „Aritmetika” czy „Černá dušeitd. jest ukierunkowana w stronę bardziej alternatywną. Ostatni album „Dobré nebe” cechuje natomiast świeże popowo-rockowe brzmienie.

Jesteśmy grupą, która od samego początku egzystencji nie wyznaczała sobie żadnych granic, i nie stosowała żadnych ograniczeń. Tworzyliśmy to co w danej chwili przyszło nam do głowy, co sprawiało nam frajdę.

Z faktu, że każda nasza płyta jest zupełnie inna jestem strasznie zadowolony. Właściwie takie były moje cele i założenia.

A: W listopadzie 2013 roku wyszła wasza najnowsza płyta pt: „Dobré nebe”. Możesz powiedzieć o niej coś więcej? Jak wyglądały pracę i czy fani znajdą na niej coś co ich zaskoczy?

J: Niewątpliwie jest to najbardziej pozytywna płyta w naszym dotychczasowym dorobku. Znajdują się na niej  praktycznie same energiczne utwory. Wspólnie z naszym producentem Arminem Effenbergerem uważamy, że jest to porządny, popowo-rockowy album.

Jeśli chodzi o to czym się różni od dwóch poprzednich płyt to znalazły się na niej dwa utwory w wersji akustycznej: „Věčnost je nic” oraz „Dívčí”.

Prace nad materiałem przebiegały bezproblemowo i szybko. Większość utworów była już wcześniej przygotowana a w studiu zajęliśmy się tylko doszlifowaniem wszystkiego. Nagrania trwały zaledwie dwa dni. Zarówno tekstowo jak i brzmieniowo jestem z tego albumu bardzo zadowolony. Również producent wykonał kawał dobrej roboty.

A: Dlaczego zdecydowaliście się udostępnić całą waszą nową płytę na portalu soundcloud? Nie obawialiście się, że spowoduje to, że sprzedaż płyt będzie mniejsza?

J: Patrząc na aktualne trendy związane z dystrybucją muzyki nie ma to żadnego znaczenia czy udostępnisz gdzieś swoją twórczość czy też nie. Dzisiaj płyty: Cd czy LP wydawane są właściwie jedynie z myślą o fanach czy kolekcjonerach. Normalny człowiek nie zdecyduje się na kupno płyty woli ściągnąć za darmo z internetu. Takie są fakty. Zwróć uwagę na czym się dzisiaj słucha muzyki – na ipodzie, na telefonie czy na komputerze. Za chwilę nie będzie już żadnych urządzeń na których będzie można odtworzyć płytę, wszystko będzie dostępne w formacie mp3.

Dla mnie priorytetem jest to aby z naszą twórczością zapoznała się jak największa liczba ludzi. Ci co będą chcieli kupić płytę i tak ją kupią niezależnie od tego czy wcześniej posłuchają jej na soundcloud czy też nie. Doskonale wiem, że wszystkie zespoły notują spadek sprzedaży płyt . W Czechach coraz częściej zdarza się, że zespoły rezygnują ze sprzedaży płyt oraz merchu na koncertach.

Nie ma to najmniejszego sensu zabierasz ze sobą pudło płyt a sprzedasz trzy.

A: Oczywiście, staram się zrozumieć i zaakceptować dzisiejsze trendy aczkolwiek należę do osób, dla których normalna płyta Cd ma dużo większe znaczenie niż ściągnięty plik. A jeśli dodatkowo jest podpisana traktuję ją jako pamiątkę na lata.

J: Ja również zbieram płyty… dodatkowo oprócz płyty masz jeszcze opakowanie czy booklet, który sam w sobie jest jak artystyczne dzieło. My zawsze dokładamy wszelkich starań, żeby nasze okładki wyglądały dobrze i przyciągały uwagę. Dzisiejsze realia są jednak takie jakie są i tego nie zmienimy. Ludzie słuchają muzyki na youtube czy komputerze a płyta jest tylko dla kolekcjonerów.

W niektórych mniejszych czeskich miejscowościach nie ma już nawet sklepów muzycznych w których można kupić płyty.  Skoro nie masz gdzie kupić płyty, nie masz jej gdzie odtworzyć to po co w ogóle je wydawać? Dzisiejsze czasy nie są dla muzyki zbyt sprzyjające. Ludzie nie chcą płacić za kulturę, dlatego my nasze płyty traktujemy w zasadzie jako rzecz dla fanów, czy prezent dla znajomych i przyjaciół.

A: Graliście z wieloma znanymi zespołami z Czech (Sunshine, Cocotte Minute, UDG…), z kim i dlaczego grało się wam najlepiej a z kim w przyszłości jeszcze chcielibyście zagrać?

J:Generalnie bardziej niż o muzykę chodzi o relacje międzyludzkie. Istotne jest to, żebyśmy się dobrze rozumieli ponieważ podczas trasy spędzamy ze sobą sporo czasu. Osobiście bardzo lubię grupy: Sunshine, UDG, Imodium są to bardzo fajni ludzi i chętnie się z nimi spotykam.

Ciężko powiedzieć czy z kimś grało nam się lepiej lub gorzej. Ja zawsze dobrze się bawię i jestem zadowolony, że mam taką możliwość.

Jeśli chodzi o zagraniczne zespoły chętnie zagrałbym natomiast z grupą Pearl Jam a co mi tam 🙂 .

A: Należycie do tych nielicznych czeskich zespołów, który przywiązuje ogromną wagę do estetyki swoich teledysków. Skąd czerpiecie tak dobre pomysły?

J: Zazwyczaj wygląda to tak, że reżyser przychodzi do nas z konkretnym pomysłem, następnie odbywamy dyskusje i konsultacje. Ostateczny kształt teledysku ustalamy wspólnie. Zawsze do scenariusza wprowadzamy jakieś zmiany. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żebyśmy czegoś nie poprawiali. Musimy pamiętać również, że nie na każdą wizję reżysera znajdą się środki finansowe dlatego często musimy sprowadzać ich na ziemię.

Wielu ludzi uważa, że nasze klipy stoją na naprawdę wysokim poziomie co nas bardzo cieszy ponieważ od początku przywiązywaliśmy ogromną wagę do odbioru wizualnego. Chcieliśmy być charakterystyczni i póki co chyba całkiem nieźle nam to wychodzi J

A: Zatem, który z waszych teledysków, uważasz za najlepszy?

J: Hmm, bardzo ciężko powiedzieć ponieważ myśląc o danym teledysku wszystko co wydarzyło się podczas jego nagrywania. Jeśli jednak muszę wybierać to chyba postawię na teledysk do piosenki „Kladu tě na vodu”. Uważam go za intrygujący i naprawdę dobrze zrealizowany. Z drugiej strony teledysk do piosenki „Levituju”, który czego nie widać został nakręcony minimalnym nakładem finansowym. Dodatkowo spotkał się z szeregiem pozytywnych opinii oraz kilkoma wyróżnieniami. Nie mogę zapominać też o oldschoolowym klipie „Sebe mi dej”. Bardzo wiele znaczy on dla całej grupy, ponieważ to nasz pierwszy, oficjalny teledysk, dzięki któremu tak naprawdę zaistnieliśmy na czeskiej scenie muzycznej. Reasumując darzę sentymentem praktycznie wszystkie nasze klipy aczkolwiek za ten najbardziej udany uważam „Kladu tě na vodu”.

A: Co planujecie w najbliższym czasie? Jakie są wasze kolejne cele i jak wyobrażasz sobie dalszą karierę zespołu?

J: Kolejne miesiące spędzimy na graniu koncertów podczas których będziemy promować naszą nową płytę. Wybieramy się również na kilka większych festiwali.

Jeśli chodzi o plany to chcemy nagrać jeszcze parę dobrych albumów. Pojechać w duże trasy koncertowe i starać się aby naszą muzykę dostrzegła jeszcze większa liczba ludzi. Najważniejsze jednak, żebyśmy my sami nadal czerpali z tego co robimy radość. W życiu tak już bywa, że to co dobre szybko się kończy. Mam świadomość, że grupa KOFE-IN nie będzie grała wiecznie także chcę żebyśmy dobrze się bawili tak długo jak tylko będzie to możliwe. Już teraz jestem bardzo szczęśliwy, że przez te kilka lat udało nam się tyle osiągnąć.

A: Przyszła pora na standardowe pytanie, które zadaję wszystkim czeskim artystom z którymi mam przyjemność rozmawiać. Czy wiesz coś o polskim rynku muzycznym? Nie chciałbyś z grupą KOFE-IN zagrać koncertu w Polsce?

J: Oczywiście bardzo chętnie zagralibyśmy w Polsce. Do tej pory jednak nie było ku temu okazji i możliwości. Faktycznie w większości pochodzimy z Opavy i do Polski mamy zaledwie kilkadziesiąt kilometrów.

O polskim rynku muzycznym nie wiem w zasadzie nic oprócz tego, że jest z pewnością większy niż czeski ponieważ Polska jest większym krajem.

Myślę, że gdybyśmy przyjechali do Polski to ludzie zrozumieliby większość naszych tekstów. Oba języki są do siebie bardzo podobne, więc nie powinno być z tym większego problemu. Ja dość dobrze rozumiem język polski i wiem, że jeśli słuchałbym jakiegoś polskiego zespołu z pewnością wiedziałbym o czym śpiewa.

A: Jesteś pisarzem, autorem tekstów, piosenkarzem, oraz dramaturgiem, zajmujesz się także animowaniem kultury w jednym z opawskich galerii. Ogromna ilość  zajęć, które z nich sprawiają ci największą frajdę i z czego nie mógłbyś zrezygnować? Masz w ogóle jakiś czas wolny?

J: Wszystkie te zajęcia lubię wykonywać. Zdecydowanie lepsze byłoby pytanie czy potrafię wyobrazić sobie życie bez którejkolwiek z tych rzeczy?

Myślę, że nie… Potrzebuję tego, chcę to wszystko robić. Uwielbiam pisać książki, tworzyć teksty, organizować wystawy czy koncerty innych zespołów. Jestem typem człowieka kreatywnego, który wymyśla coraz to nowe projekty kulturalne. Nie potrafię powiedzieć co jest dla mnie najważniejsze wszystko traktuję na równi. Czasami złości mnie fakt, że ludzie znają mnie tylko z zespołu KOFE-IN, że nie wiedzą o innych rzeczach w które jestem zaangażowany.

Czasu wolnego nie mam zbyt wiele co ostatnio coraz częściej sobie uświadamiam. Zdarza mi się również, że jestem po prostu zmęczony. Jeśli mam jakiś czas wolny spędzam go z przyjaciółmi albo podróżuję po świecie.

A: Jako osoba, która się na tym zna powiedz co według Ciebie w dzisiejszych czasach oznacza słowo kultura i z czym z czeskiej kultury powinni się zapoznać Polacy?

J:  Kultura jest ważną częścią naszego życia, czymś co poszerza horyzonty i sprawia, że nasze poczucie estetyki staje się wyraźniejsze.

Jeśli chodzi o to czym z czeskiej kultury powinni się zainteresować Polacy to osobiście zwróciłbym ich uwagę np. na naszych świetnych artystów, których mamy naprawdę bardzo wielu np. rzeźbiarz Kristof Kintera czy rysownik Jaromír Švejdík . Powstaje tutaj dużo dobrej muzyki. Weźmy chociażby zespoły takie jak: Priessnitz, Umakart i wiele, wiele innych. W Ostravie czyli stosunkowo niedaleko od polskich granic warto odwiedzić np. teatry: Petra Bezruče oraz Aréna. Wracając jeszcze do muzyki w Czechach organizowanych jest wiele festiwali muzycznych, stojących na wysokim poziomie zarówno pod względem organizacyjnym jak i muzycznym np. Colours of Ostrava.

Jako człowiek, który styka się z ta kulturą praktycznie na co dzień uważam, że Czechy mają w tej materii bardzo wiele do zaoferowania problem natomiast tkwi w tym, że ludzie w dzisiejszych czasach są bardzo leniwi. Tak jak mówiłem wcześniej o muzyce powtórzę i tutaj, te czasy nie są dobre dla rozwoju kultury. Jesteśmy zarzucani natłokiem informacji a media tworzą celebrytów nie z twórców a z ludzi, którzy nic nie umieją… tak jak na przykład jeden z programów MTV, gdzie uczestnicy zamknięci w willi chodzą roznegliżowani często nie potrafiąc się wypowiedzieć a mimo wszystko cały naród ich uwielbia. Dla mnie jest to po prostu niezrozumiałe i ohydne. Reasumując ciekawych rzeczy związanych z kulturą jest w Czechach dużo ale człowiek musi przede wszystkim chcieć je poznać i wiedzieć gdzie szukać. Dlatego uważam, że wasz projekt jest świetnym pomysłem i mam nadzieję, że uda się wam przekonać wielu Polaków do zapoznania z tym co w czeskiej kulturze najciekawsze. Trzymam kciuki…

A: Wiem, że piszesz wiersze, wydałeś także trzy książki. Skąd bierzesz inspiracje i dlaczego właściwie w dzisiejszych dziwnych czasach młody mężczyzna pisze wiersze?

J: Od samego początku to pisanie było dla mnie czymś naturalnym. Piszę od kiedy pamiętam. Z biegiem czasu rozwijałem się w tym kierunku pisząc więcej i więcej, poszerzając spektrum tematów. Tworzyłem już w gimnazjum, kontynuowałem na studiach i w momencie kiedy uświadomiłem sobie, że ludzie są tym zainteresowani, że chcą to kupować zaczęło mnie to jeszcze bardziej fascynować. A dlaczego właściwie piszę? Hmm ponieważ mam taką wewnętrzną potrzebę… Być może kiedyś mi się to znudzi i przestanę ale aktualnie sprawia mi to ogromną satysfakcję. Aktualnie wciąż mam potrzebę coś ludziom powiedzieć, przekazać, uświadomić. Jest to dla mnie ważne do tego stopnia, że nie potrafię bez tego żyć.

A: Powoli kończąc naszą rozmowę chcę jeszcze zapytać o kolejny projekt muzyczny, w który się zaangażowałeś. Możesz zdradzić coś więcej?

J: Oprócz zespołu KOFE-IN, który ma na swoim koncie już trzy wydane płyty oraz  Hičhaikum projekcie, należącym do gatunku monodramu, z którym występujemy  na festiwalach teatralnych i typowo kulturalnych właśnie ukończyłem prace nad kolejnym projektem o nazwie MUNROE. Jest to typowo garażowa kapela bez wykorzystania elektroniki i bez gitary basowej. Oprócz śpiewu, słyszalna jest zaledwie jedna gitara oraz perkusja. Przypomina to trochę twórczość duetu The Kills. Nie stosujemy żadnych udziwnień i urozmaiceń postawiliśmy na podstawowe i surowe brzmienie. Producentem debiutanckiego albumu jest Kay Buriánek z zespołu Sunshine, masteringiem i mixem zajęli się Amerykanie: Tom Baker i Bernd Burgdorf, którzy pracowali nad najpopularniejszą płytą grupy Sunshine: „Moonshower & Razorblades”. Album miałby być gotowy na wiosnę.

A: Jestem strasznie ciekawa który z projektów darzysz większą sympatią: KOFE-IN czy Hičhaikum projekt?

J:  Nie mogę powiedzieć co darzę większą sympatią ponieważ są to dwa zupełnie różne projekty. KOFE-IN jest klasyczną, rockową grupą na której koncertach ludzie tańczą, śpiewają, dobrze się bawią. Hičhaikum natomiast jest dla mnie osobiście ciekawszy ponieważ ma formę improwizowaną. Sami bardzo często nie wiemy właściwie co będziemy grać i jak taki występ będzie wyglądał. Jednocześnie ten projekt jest skierowany do intelektualistów… nie wszyscy są w stanie go zrozumieć. Jak sama widzisz, oba te projekty bardzo się od siebie różnią. Ludzie mówią mi często, że powinienem się ukierunkować i wybrać jedną rzecz, którą chce robić. Ja zawsze odpowiadam, że wszystkie projekty w które się angażuję wiele dla mnie znaczą i nie zamierzam z niczego rezygnować.

A: Zupełnie na koniec zapytam co chciałbyś przekazać Polakom, których interesują Czechy i czeska muzyka?

J: Jeśli interesujecie się Czechami to serdecznie Was do naszej republiki zapraszam. Przyjedzcie na festiwale, przyjdźcie do klubu na koncert, odwiedźcie galerie sztuki… Myślę, że Czechy są tak różnorodnym krajem, że każdy z was znajdzie tutaj coś dla siebie. A jak się będziecie starać zrozumieć czeski język to na pewno wam się to uda 🙂 .

A: I to by było wszystko z mojej strony. Serdecznie dziękuję za miłe spotkanie i poświęcony mi czas.

J: Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich polskich miłośników Czech 🙂 .

A.n.č