NiceLand: „Zagram wszędzie tam, gdzie ludzie będą mieli ochotę mnie słuchać”

autor: Petr Klapper

autor: Petr Klapper

Będąc w Pradze udało mi się namówić na wywiad jednego z artystów, których jeśli chodzi o czeską scenę muzyczną szanuję najbardziej. Mowa o Michale Motyčce aka NiceLand, którego droga na szczyt wyglądała jak scenariusz dobrego,przygodowego filmu. Skromny chłopak z niewielkiego miasta położonego przy granicy z Polską, który swoim niesamowitym głosem i wielkim talentem autorskim zachwycił jury prestiżowego konkursu muzycznego Coca – Cola Popstar. Udział w tym konkursie umożliwił mu spełnienie najskrytszych marzeń i otworzył drzwi do kariery.

W praskim klubie muzycznym Roxy w niesamowicie miłej atmosferze Michal opowiedział mi o swoim dzieciństwie, początkach związanych z muzyką oraz planach na przyszłość… Zachęcam do lektury wywiadu z tym niesamowicie sympatycznym i charyzmatycznym człowiekiem.

A.n.c: Skąd właściwie wzięła się nazwa NiceLand? Czy jest prawdą, że ma ona coś wspólnego z islandzkim filmem o tym samym tytule?
Michal: Owszem, jest to prawdą. W związku z konkursem Coca – Cola Popstar potrzebowałem wybrać dla siebie jakiś pseudonim. Długo nie mogłem się zdecydować a ponieważ byłem świeżo po obejrzeniu filmu pt: „NiceLand”, który notabene bardzo mi się podobał a dodatkowo muzyka w nim wykorzystana była melancholijna i doskonale mnie odzwierciedlała zdecydowałem się na taką nazwę. Używam jej zresztą do dnia dzisiejszego.

A: Z wielu artykułów jakie udało mi się o Tobie przeczytać wynika, że interesujesz się Islandią a zwłaszcza islandzką kinematografią, ile jest w tym prawdy?
M: Tego typu informacje pojawiły się na jednej z konferencji prasowych, następnie wielokrotnie je powtarzano. Niestety niewiele jest w nich prawdy. Przyznaję, że lubię skandynawskie filmy ale, żeby jakoś specjalnie interesował się Islandią i tamtejszą kinematografią to nie! I chociaż uważam, że jest to piękna wyspa jeśli mam oceniać według zdjęć 😉

A: Na jakiej muzyce wyrastałeś? Jakich zespołów słuchałeś w młodości i które były dla Ciebie inspiracją?
M: Początki mojej drogi muzycznej to sprawa bardzo złożona. Prawdą jest, że śpiewam od dziecka. Jako 4-latek uwielbiałem słowacką grupę Elan, do dzisiaj uważam, że to bardzo utalentowani ludzie. Następnie kilka lat namiętnie słuchałem Meat Loaf, dodatkowo zbierałem płyty i inne gadżety. W swoich zbiorach nadal mam około 30 płyt…
Następnie dzięki starszemu bratu zacząłem zwracać uwagę na inne gatunki muzyczne. Wtedy właśnie rozpoczęła się moja fascynacja R.E.M, Placebo, Muse oraz innymi zespołami grającymi muzykę alternatywną.

A: Kim chciałeś zostać jako dziecko? Czy od początku myślałeś o karierze muzycznej?
M: Hmm ja do dzisiaj właściwie nie wiem kim chcę być. Teraz nie mam już chyba innego wyjścia jak tylko bycie muzykiem ;). Nigdy nie miałem natomiast jakichś konkretnych planów i oczekiwań związanych ze swoją przyszłością. Próbowałem wielu rzeczy, ale zawsze zdecydowanie największą frajdę sprawiało mi śpiewanie.

A: Jakie miałeś marzenia i cele na początku muzycznej drogi? Co chciałeś osiągnąć?
M: Nie miałem właściwie żadnych marzeń związanych z muzyką. Początkowo grałem dla samego siebie. W wieku 16-lat otrzymałem w prezencie gitarę i zacząłem uczyć się na niej grać. Potem próbowałem swoich sił również w grze na pianinie. Kolejnym krokiem było pisanie piosenek oraz wspólna gra z bratem. Wcześniej publicznie nigdzie nie występowaliśmy tworzyliśmy w domu. Muszę przyznać, że należałem do osób leniwych, nie stawiających przed sobą żadnych konkretnych celów. Wiele zmieniło się, kiedy wygrałem Coca – Cola Popstar. Od tego czasu moje nastawienie musiało być trochę inne.

A: Kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się z muzyką i jak wyglądały twoje początki?
M: Jeśli dobrze pamiętam z muzyką na poważnie po raz pierwszy zetknąłem się dzięki starszemu bratu. Należał on do grupy turystycznej, która bardzo często jeździła na różnego typu wycieczki i obozy. Ja jeździłem z nim i to właśnie na obozach przy ognisku odśpiewywałem wszystkie piosenki, które znajdowały się w śpiewniku. Takie właśnie były początki NiceLanda 😉

A: Czy jest prawdą, że przez jakiś czas pracowałeś jako DJ?
M: Owszem, przez dwa lata pracowałem jako DJ w barze, którego główną klientelę stanowili Amerykanie. Odpowiadając na oczekiwania gości grałem muzykę lat 80-tych, bazując głównie na amerykańskich hitach.
Następnie zacząłem grać indie – rock co traktowałem również jako świetną formę edukacji. Non stop poszukiwałem nowych płyt i utworów. Był to akurat okres kiedy muzyka gitarowa wracała do łask miałem zatem w czym wybierać.
Właśnie wtedy powstawały takie zespoły jak Arcade Fire, The Strokes czy Franz Ferdinand.
Muszę przyznać, że w tej pracy najfajniejsze było to, że łączyłem przyjemne z pożytecznym.

A: Także sprawiało Ci to radość… Myślałeś może zatem, żeby kiedyś do tego wrócić?
M: Oczywiście, że wiele razyo tym myślałem ale wydaje mi się, że jestem już na to za stary ;). Cieszę się, że mam jeszcze siłę grać koncerty jeśli dodałbym do tego nocne granie w klubach chyba nie dałbym rady normalnie funkcjonować.
Zdarzało się, że jako DJ grałem do godziny piątej rano. Koncerty, pięć – sześć godzin grania w klubie, praca na pełny etat było tego po prostu za dużo. Owszem na graniu takich imprez zarabiałem sporo pieniędzy ale brakowało mi czasu dla siebie. Jak to w życiu bywa coś za coś. Gdybym chciał wrócić do DJ-ki musiałbym na nowo zacząć śledzić wszystkie muzyczne nowości a to pochłania bardzo wiele czasu. Dodatkowo nie wyobrażam sobie puszczania muzyki z ipoda czy komputera. Jestem trochę staroświecki i zdecydowanie stawiam na płyty.

A: Do kogo właściwie skierowana jest Twoja muzyka? Czy ma ona nieść za sobą jakieś przesłanie?
M: Hmm naprawdę ciekawe pytanie… Teksty piszę o tym co widzę, co na co dzień mnie otacza. Każda z piosenek, którą stworzyłem coś dla mnie znaczy. Hmm wiesz, ja właściwie gram dla samego siebie, piszę również dla siebie a jeśli komuś jeszcze podoba się to co robię to super – cieszę się z tego powodu.
Oczywiście jestem facetem, mam to męskie ego, lubię być chwalony ale powtórzę gram głównie dla siebie.

A: Możesz powiedzieć coś więcej o konkursie Coca – Cola Popstar? Dlaczego właściwie się do niego zgłosiłeś i czy na początku wierzyłeś, że niedoświadczony piosenkarz i gitarzysta może pokonać wiele profesjonalnie przygotowanych zespołów?
M: Nigdy nie przypuszczałem, że jestem w stanie wygrać tak prestiżowy konkurs jak Coca – Cola Popstar. Samo zgłoszenie to był zupełny przypadek. Wcześniej w domowych warunkach nagrałem kilka demówek, które bardzo podobały się moim bliskim i znajomym. Kiedy zobaczyłem w tv reklamę kolejnej edycji tego programu zachęcony pozytywnymi opiniami mojej twórczości postanowiłem wypełnić formularz zgłoszeniowy do którego dołączyłem mp3. Dodam, że cały proces zgłoszeniowy trwał zaledwie 5 min hehe.
Generalnie długo się nie zastanawiałem, powiedziałem sobie „czemu nie” potem wszystko potoczyło się już samo.

A: Co czułeś kiedy zostałeś zwycięzcą CC Popstar i czego właściwie po tym zwycięstwie oczekiwałeś? Wiedziałeś, że jest to dla Ciebie ogromna szansa, którą musisz wykorzystać czy stwierdziłeś raczej będzie co ma być?
M: Początkowo bardzo się starałem, skoro już udało mi się osiągnąć tak wielki i niespodziewany sukces nie chciałem nikogo zawieść. Bezpośrednio po wygranej zaczął się dla mnie szalony okres wypełniony po brzegi różnego rodzaju pracą. Oprócz prac nad debiutancką płytą, szeregiem koncertów i festiwali (np. wielka trasa koncertowa z zespołem Kryštof) pracowałem na pełen etat i grałem jako dj. Przez jakiś czas udawało mi się wszystko ze sobą pogodzić później jednak musiałem zrezygnować z pracy i dj-ki i zająłem się tylko i wyłącznie tworzeniem muzyki.

A: W Polsce niewiele wiemy o konkursie Coca – Cola Popstar. Co to właściwie był za konkurs i jaka była jego ranga w Czechach?
M: Ogólnie rzecz biorąc był to prestiżowy konkurs muzyczny, którego wcześniejsze edycje wygrały szanowane dzisiaj w Czechach zespoły: UDG i 100°C.
Dodatkowo sam kontrakt z wytwórnią Sony Music był łakomym kąskiem a jeśli dołożymy do tego udział w wielu znanych, międzynarodowych festiwalach świadczy to wysokiej klasie konkursu.

A: Co po 6 latach od zwycięstwa w CC Popstar myślisz o tego typu konkursach? Czy udział w nim zmienił twoje życie?
M: Oczywiście, że zmienił – i to diametralnie! Od tego czasu nie muszę pracować, większość moich znajomych pochodzi z kręgów muzycznych. Kiedy wychodzę gdzieś z przyjaciółmi wybieramy się do klubu muzycznego. Są to przyjemne zmiany, które nastąpiły w moim życiu właśnie dzięki wygranej w CC Pospstar.

A: Debiutancka płyta „Little Black Book” przyniosła ci sporą popularność, byłeś na nią przygotowany?
M: Myślę, że na to nie można być przygotowanym z drugiej strony nie wydaje mi się, żebym był aż tak popularny ;). Ludzie tak myślą ponieważ w moim życiu w krótkim czasie nastąpiło wiele istotnych zmian. Dużo się działo a Sony Music jako wielkie wydawnictwo zadbało o udaną promocję mojej osoby w czasopismach, telewizji i radiu. Szybko rozpocząłem również wyjazdy w trasy i granie koncertów może dlatego wszystkim wydawało się, że stałem się wielką gwiazdą w gruncie rzeczy nie było to tak bardzo zaawansowane. Całe to zamieszanie było dość skomplikowane ale mi jak najbardziej odpowiadało. Hmm powiem nawet, że bardzo mi się podobało ;).

A: Jak sytuacja z tą popularnością wygląda aktualnie? Wciąż jesteś rozpoznawalny? Masz problem np. swobodnie wyjść na ulicę? Wiem, że w Czechach to wygląda trochę inaczej niż w Polsce czy np. Stanach Zjednoczonych ale może spotykasz się z jakimiś przejawami sympatii ze strony swoich fanów?
M: Tego problemu nie miałem nigdy. Oczywiście raz na jakiś czas ktoś mnie rozpozna, chce porozmawiać czy zrobić sobie ze mną zdjęcie. Jest to oczywiście bardzo miłe ale nie zdarza się codziennie.
Jestem sympatyczną, otwartą i skromną osobą, która zawsze chętnie porozmawia i tego typu przejawy sympatii nie stanowią dla mnie problemu.

A: Uprzedziłeś moje kolejne pytanie, ale może uzupełnisz swój opis jeszcze jakimiś epitetami. A więc jaki jest Michal „NiceLand” Motyčka prywatnie? Możesz opisać się bardziej szczegółowo?
M: Hmm chyba mogę 😉 a więc: zdecydowanie jestem leniwy ;), czasem melancholijny, czasem znowu ekstremalnie wesoły wszystko zależy oczywiście od humoru. Wydaje mi się, że nie jestem do końca normalny, ale to akurat chyba dobrze ;). Często piszę depresyjne teksty a na scenę zabieram ze sobą butelkę wina. Generalnie to chyba jestem wesołym człowiekiem (a bynajmniej czasami mi się zdarza) hehe ;).

A: Czy jest coś, co odróżnia cię od innych czeskich artystów? Czy posiadasz jakieś cechy charakterystyczne?
M: Nie wydaje mi się, żebym czymś się szczególnie wyróżniał. Jestem depresyjny ale znam kilku ludzi w Czechach, którzy również śmiało piszą o tym stanie w swoich piosenkach. Także nie jestem jedyny…
Muszę przyznać, że w Czechach jest wielu świetnych artystów i wiele świetnych zespołów.

A: W swojej kilkuletniej karierze zdobyłeś wiele wyróżnień i prestiżowych nagród, który z dotychczasowych sukcesów cieszy cię najbardziej i dlaczego?
M: Naprawdę ciężko powiedzieć. Kiedy otrzymujesz a następnie odbierasz nagrodę jest to zawsze bardzo przyjemna chwila. Dla każdego muzyka to bardzo ważna część tego co robi, jeśli któryś twierdzi, że nie to po prostu kłamie.
Dla mnie największe znaczenie mają nagrody przyznawane przez ludzi, przez słuchaczy. Oczywiście nagrody przyznawane przez szanowane jury to również istotna sprawa ale to słuchacze kupują płyty, to oni przychodzą na koncerty.
Jeśli natomiast mam wskazać jedną nagrodę, która dla mnie znaczy najwięcej to wybiorę pierwszą jaką udało mi się zdobyć tzn. Coca – Cola Popstar. Sama statuetka jest naprawdę piękna. Wielka, szklana i waży dobre 10 kg ;).

A: Jestem niezmiernie ciekawa jak powstają twoje piosenki? Masz jakiś sposób na napisanie dobrego utworu?
M: Zawsze myślałem, że wchodząc do studia jestem w stanie przewidzieć czy dana piosenka ma szansę stać się hitem czy też nie. Aktualnie odnoszę wrażenie, że czym jestem starszy tym większy mam z tym problem.
Większość piosenek piszę w domu, również w domu nagrywam pierwsze dema. W zasadzie piosenka jest już w 50 % gotowa nie licząc oczywiście aranżu.
Następnie wspólnie z zespołem zabieramy się do obróbki i prac końcowych.
Ostatnimi czasy teksty piszę bardzo wolno, więcej pomysłów mam jeśli chodzi o muzykę. Hmm być może powiedziałem i przekazałem już wszystko co chciałem;).

A: Możesz wybrać ze swoich utworów trzy, które uważasz za najlepsze i krótko uzasadnić, dlaczego wybrałeś właśnie te?
M: Hmm takiego pytanie, nikt mi wcześniej nie zadał… dobrze, dobrze 🙂

A: Rozumiem, że mam zdradzić, którą piosenkę ja bym wybrała?. Otóż ja postawiłabym na „We knowbetter”.
M: „We knowbetter” dlaczego by nie?!. Jest to zabawny utwór, który bardzo lubię. Jeszcze większego, osobistego znaczenia nabiera kiedy dołączymy do niego teledysk przy, którego kręceniu mieliśmy wiele zabawy. Materiał zbieraliśmy całe lato podczas bogatej trasy koncertowej następnie wszyscy razem wykonywaliśmy prace w montażowni a efekt końcowy bardzo mnie cieszy.
Teraz już moja trójka, bez żadnych sugestiihehe;). Zacznę od singla „I Won’tGive In” ze względu na to, że jest to zdecydowanie najbardziej osobisty utwór jaki kiedykolwiek napisałem no i po prostu wiele dla mnie znaczy.
Z pierwszej płyty postawię natomiast na utwór „Song Owned”, do którego niestety nie powstał teledysk. Generalnie pierwotnie utwór ten w ogóle nie miał pojawić się na płycie. Wszyscy w studiu byli przeciwko ale mi ogromnie na tym zależało. Walczyłem dzielnie i ostatecznie postawiłem na swoim. To również bardzo emocjonalna i osobista piosenka.
Trzecia piosenka, również z debiutanckiego albumu „Lost in Encryption”, również jest to bardzo osobisty kawałek, który dodatkowo zdobył uznanie wśród krytyków i fanów.

A: NiceLand to aktualnie Michal Motyčka czy jednak zespół? Jeśli się nie mylę nadal współpracujesz z Přemkem Černíkem?
M: Nie mylisz się, nadal współpracuje z Přemkem, czasem również gra z nami nasz były gitarzysta Tomaš Koula. Cały czas niestety nie posiadamy stałego gitarzysty. Ostatnie półtora roku gram głównie sam. Cały czas zastanawiamy się nad tym co będzie dalej. Staramy się zdobyć pieniądze oraz zgromadzić materiał na nowy album.

A: Czy jest jakiś koncert, który wyjątkowo zapadł Ci w pamięć? Jeśli tak to dlaczego?
M: Takich koncertów jest więcej. Szczególnie jednak zapadł mi w pamięć koncert w knajpie „U Zacha” w Plzně. Graliśmy tam pięć lat temu. Przyszło ok 200 osób a na scenie byłem tylko ja i perkusista. Koncert trwał cztery i pół godziny a ja zagrałem chyba wszystkie piosenki, które znałem. Perkusista w przerwach opowiadał dowcipy w języku niemieckim. Był to bardzo sympatyczny wieczór, który bardzo często wspominam.
Drugim takim koncertem był nasz koncert pożegnalny, który odbył się w zeszłym roku w Hard Rock Cafe. Dużo ludzi, świetna atmosfera – zdecydowanie najlepszy koncert w Pradze.

A: Skoro już wiemy jakie koncerty wspominasz najlepiej, muszę zapytać czy jest na świecie takie miejsce gdzie wyjątkowo chciałbyś zagrać?
M: Jeśli chcesz usłyszeć prawdę to zagram wszędzie tam gdzie ludzie będą mieli ochotę mnie słuchać. Lubię podróżować, także jeśli tylko uda się to połączyć z muzyką to świetnie.
Chętnie wystąpiłbym na wielkich festiwalach w Niemczech czy Austrii ale nie żartuję zagram wszędzie gdzie tylko nadarzy się taka możliwość.

A: A co powiesz na koncert w Polsce?
M: Jeśli takowy zorganizujesz to ja bardzo chętnie przyjadę i zagram 😉

A: Jaki jest twój stosunek do fanów? Starasz się z nimi komunikować np. za pośrednictwem portali społeczniościowych?
M: Wydaje mi się, że do tej pory odpisałem na każdą wiadomość jaką dostałem. Staram się komunikować z fanami, aczkolwiek muszę przyznać, że nie mam ich aż tylu. Jeśli już otrzymuję jakieś wiadomości to zazwyczaj są to bardzo miłe słowa. Na szczęście nikt mnie nie prześladuje 😉
Mój prywatny profil na facebooku pełni również rolę promocyjną.

A: Jak przygotowujesz setlisty na koncerty? Co decyduje o wyborze konkretnych piosenek?
M: To akurat dość prosta sprawa. Jeśli gram z kapelą stosujemy wtedy system demokratyczny tzn. głosujemy 🙂
Jeśli gram solo przodują piosenki z debiutanckiej płyty,jeśli z chłopakami to bazujemy na materiale z obu płyt . Taka zależność spowodowana jest faktem, że bardziej elektronicznych piosenek z drugiego albumu na gitarze akustycznej po prostu nie zagram.

A: Jakie są dalsze cele NiceLanda, i co planujesz w najbliższym czasie?
M: Na początku parę koncertów, następnie dalsze poszukiwania muzyków do kapeli.
Materiału jest sporo pytanie brzmi gdzie z kim i w jaki sposób wydać kolejną płytę?!. Najbardziej opornie idzie oczywiście poszukiwanie funduszy. Staram się pozyskać sponsorów, rozważam również metodęcrowdfundingutzn. wydanie płyty za pieniądze ofiarowaneprzez fanów. Zobaczymy co przyniesie najbliższa przyszłość. Wszystko tak naprawdę zależy od pieniędzy, czasu i chęci.

A: Grałeś z wieloma czeskimi grupami i artystami. Z kim i dlaczego grało ci się najlepiej i z kim z czeskich lub zagranicznych gwiazd chciałbyś jeszcze zagrać?
M: Oczywiście chciałbym zagrać z R.E.M ale takiej możliwości już raczej mieć nie będę. Jako NiceLandbyliśmy brani pod uwagę jako możliwysupport przed zespołu Placebo podczas ich koncertu w Pradze. Ostatecznie przed nimi wystąpiła grupa Luno. Nie będę ukrywał, że byłem tym faktem bardzo rozczarowany głównie dlatego, że Placebo bardzo długo słuchałem a ich twórczość do dzisiaj wiele dla mnie znaczy.
Tych fascynacji muzycznych mam oczywiście dużo więcej. Najbardziej jednak chciałbym zagrać z Amandą Palmer ale przede wszystkim z zespołem Arcade Fire. Jeśli chodzi o czeskie grupy to chyba z wszystkimi najlepszymi miałem już możliwość zagrać.

A: Kilkukrotnie grałeś z grupą Sunshine, wspólnie zaśpiewaliście również piosenkę „New Manifesto” podczas 19 edycji ankiety Žebřík, oraz podczas kilku koncertów, jak doszło do tej współpracy?
M: Nasza współpraca zaczęła się w zasadzie na Žebříku. Od jakiegoś czasu podczas swoich występów wykonywałem cover piosenki „New Manifesto”. Kay wyszedł z propozycją, żebyśmy wspólnie zaśpiewali ją podczas gali wręczenia nagród. Po gali ustaliliśmy również szczegóły wspólnego letnio-jesiennego tourne. Zgraliśmy jeśli się nie mylę ok 40 koncertów na każdym wykonując wspólnie „New Manifesto”, która zawsze było piosenką wieczoru.

A: Która z dotychczas wydanych płyt ma dla Ciebie większe znaczenie i dlaczego? Gdybyś miał je porównać, co je od siebie różni?
M: Obie wydane płyty mają dla mnie ogromne znaczenie. Oczywiście pierwsza płyta to pierwsza płyta. To naturalne, że okazała się ona większym sukcesem. Drugi album co zresztą słychać jest o wiele bardziej elektroniczny.
Podczas prac nad pierwszą płytą byłem młodym, niedoświadczonym chłopakiem, który o muzyce wiedział niewiele. Zamknąłem się w studiu z producentem i tam próbowaliśmy wspólnie zrobić coś co sprosta wielkim oczekiwaniom. W pracach nad drugim albumem towarzyszył mi zespół, kilku producentów i dobra zabawa. Ta chyba największa i najbardziej zauważalne różnice.

A: Jak sam mówiłeś w najbliższym czasie planujesz wydać nowy album, czy znajdzie się na nim coś co zaskoczy twoich fanów?
M: Na tę chwilę ciężko powiedzieć. Zazwyczaj jest tak, że muzyk po sukcesie debiutanckiego albumu chce zaskoczyć swoich fanów drugą płytą. Wydaje mi się, że ja właśnie tak zrobiłem. Myślę, że moja trzecia płyta miałaby łączyć w sobie zarówno dwa pierwsze albumy oraz wprowadzać dawkę czegoś zupełnie nowego.
Jeśli czymś szczególnym zaskoczę? hmm nie wiem zobaczymy na co wpadnę podczas prac w studio.

A: Czy nagrałeś kiedyś jakąś piosenkę w języku czeskim? Dlaczego zdecydowałeś się śpiewać głównie po angielsku?
M: Kilkukrotnie próbowałem napisać piosenkę z czeskim tekstem ale jakoś niespecjalnie mi to wyszło. Wyrastałem na piosenkach śpiewanych po angielsku i automatycznie jeśli chodzi o twórczość ten język stał mi się bliższy.
Język czeski jest językiem bardzo skomplikowanym i ciężko się w nim śpiewa.
Niektórzy w Czechach to potrafią i przed nimi chylę czoła ja niestety do nich nie należę.
Brałem jednak udział w kilku projektach muzycznych, w których śpiewałem po czesku :).

A: Skąd się biorą pomysły na scenariusze teledysków? Miałeś kiedykolwiek możliwość wprowadzić w życie swoje pomysły czy raczej otrzymywałeś gotowe scenariusze?
M: To zależy, generalnie nie jestem zbytnio utalentowany jeśli chodzi o grafikę i projekcje wizualne dlatego zostawiam to ludziom, którzy się na tym znają. Na szczęście jest ich wielu i zazwyczaj korzystam z pomysłów i scenariuszy przygotowanych właśnie przez nich.

A: Który z pięciu swoich oficjalnych teledysków uważasz za najlepszy i dlaczego?
M: Ciężko powiedzieć, ale jeśli mam wybrać to „We knowbetter”, głównie dlatego, że pomysł realizacji pojawił się zupełnie przypadkiem. Sama piosenka nie była planowana jako singiel, chcieliśmy po prostu przygotować klip, który będzie dokumentował kilka koncertów. Zaangażowaliśmy naszego kolegę, który pojechał z nami w całą letnią trasę i nagrywał te najciekawsze momenty. Następnie nasz perkusista wszystko, pięknie zmontował i powstał ten sympatyczny klip. Odnoszę wrażenie, że dzięki niemu również piosenka nabrała zupełnie innego znaczenia dlatego zdecydowaliśmy się by stała się kolejnym singlem promującym drugi album.

A: Czego aktualnie słuchasz? Czy możesz polecić Polakom jakieś czeskie zespoły, z których twórczością warto się zapoznać?
M: Oczywiście Sunshine, a oprócz nich No DistanceParadise – młoda, obiecująca grupa, która wydała świetną płytę pt: „Challenge Gravity”.
Moją ulubioną czeską grupą jest natomiast The Prostitutes, polecam szczególnie drugą i trzecią płytę. Pomimo iż znamy się prywatnie, i kilkukrotnie graliśmy razem muszę się przyznać, że nadal jestem ich wielkim fanem 😉

A: Czy masz w ogóle jakiś czas wolny? Jeśli tak jak najchętniej go spędzasz?
M: Aktualnie mam bardzo dużo wolnego czasu ponieważ nie pracuję a kapela jak wiesz w zasadzie nie funkcjonuje. Wolny czas wykorzystuję głównie na oglądanie filmów. Jestem wielkim kino maniakiem. Uwielbiam również seriale np. takie jak: Dexter czy Breaking Bad.

A: Kończąc naszą rozmowę zapytam co wiesz o polskim rynku muzycznym? Nie masz ochoty zdobyć w Polsce fanów i zagrać kilka koncertów?
M: O polskim rynku muzycznym nie wiem zbyt wiele oprócz oczywiście Ewy Farny, która jest znana również u nas.
W jednej czwartej jestem Polakiem, dorastałem w mieście Bruntál, które jest położone blisko granicy z Polską, często będąc dzieckiem oglądałem polską telewizję. Do tej pory rozumiem język polski. Kiedy przeprowadziłem się z Moraw do Pragi byłem zaskoczony, że prażacy w zasadzie nie rozumieją polskiego. Ja nie potrafiłem mówić ale rozumiałem w zasadzie wszystko.
Jeśli chodzi o koncerty, to bardzo chętnie przyjechałbym do Polski i jeśli tylko pojawi się taka możliwość z pewnością z niej skorzystam.

A: To już wszystkie pytania jakie przygotowałam. Serdecznie dziękuję za poświęcony mi czas i mam nadzieję do zobaczenia na koncercie w Polsce.
M: Cała przyjemność po mojej stronie i czekam na informację w sprawie polskich koncertów 😉

A.n.č.